GÓRA
Wyspa na końcu świata

Sano – Leproso. Czysty – Trędowaty

O tym, że ktoś jest nazywany trędowatym, dotkniętym, czasem nie decyduje tylko choroba. Ludzie z łatwością stygmatyzują innych, tych, których się boją. A przecież tak istotne jest, żeby prócz trądu dostrzec w chorym człowieka. Takie podejście może zmienić wszystko. Amihan, główna bohaterka powieści Wyspa na końcu świata, doświadczyła niesprawiedliwego procesu segregacji. Działania, które miały doprowadzić do zahamowania rozprzestrzeniania się choroby, przyniosły tylko cierpienie i pogłębianie się stereotypów.

Kiran Millwood Hargrave, znana już polskim czytelnikom jako autorka Dziewczynki z atramentu i gwiazd, tym razem napisała powieść opartą na prawdziwych wydarzeniach, dotyczącą braku tolerancji i zgubnych konsekwencji procesów segregacyjnych. Akcja powieści rozpoczyna się w roku 1906 na wyspie Culion na Filipinach. Ta wyspa istnieje naprawdę. W latach 1906-1998 zorganizowano na niej największą na świecie kolonię trędowatych. Słowo trędowaty nie jest chętnie używane przez mieszkańców kolonii ani też przez bohaterów powieści. Jest stygmatyzujące. Kojarzone jest z brudem i grzechem, a przecież jest tylko efektem bakteryjnego zakażenia, do którego nie jest łatwo doprowadzić. Czasem od samej choroby dla człowieka bardziej niebezpieczne są okrutne zachowania ludzi, którzy nie opierają się na naukowych badaniach, ale na własnych uprzedzeniach.

To one doprowadziły do nieszczęścia bohaterów Wyspy na końcu świata. Rodzina Amihan doświadczyła niesprawiedliwego procesu segregacji, który rozdzielił córkę i chorą matkę. Dwunastoletnia bohaterka była wsparciem dla trędowatej Nanay. Działania doktora Zamory spowodowały stworzenie stref sano i leprosoczystych i trędowatych. Ami nie zachorowała na trąd, dlatego musiała opuścić miejsce, w którym się urodziła i udać się wraz z innymi sierotami na wyspę Coron. To miała być szansa na nowe życie. Sierociniec był jednak przede wszystkim przestrzenią nowych upokorzeń i niesprawiedliwego traktowania.

Istotnym motywem tej opowieści są motyle. Są centrum historii rodzinnej Amihan, zwłaszcza zaś miłości jej rodziców, których również rozdzieliła choroba. To ona, podobnie jak uprzedzenia – łamała ludziom serca. Motyle badał Zamora. Hodował je i uśmiercał, żeby napisać książkę. Piękno tych stworzeń zadziwiało i pocieszało chorych na trąd mieszkańców Culion. Zaś ich ratowanie oraz wspieranie chorej matki, stały się podstawowymi celami życia Amihan. Domek cały w motylach był marzeniem jej Nanay i stał się klamrą zamykającą tę opowieść. 

Wyspa na końcu świata jest wzruszającą opowieścią o chorobie, ludzkim cierpieniu, miłości, przyjaźni i poświeceniu. To także historia niesprawiedliwości i tragicznych konsekwencji segregacji. Dzięki opowieści o trędowatych z wyspy Culion, Kiran Millwood Hargrave napisała uniwersalną opowieść, która pokazuje, że na człowieka nigdy nie można patrzeć tylko przez pryzmat jednej cechy. A wszelka nietolerancja prowadzi zawsze do ludzkiego cierpienia.

Szczegółowe informacje

Autor:Kiran Millwood Hargrave
Tytuł:Wyspa na końcu świata
Tytuł oryginalny:The Island at the End of Everything
Wydawnictwo:Literackie
Miejsce:Kraków
Rok wydania:2020
Tłumaczenie:Maria Jaszczurowska
ISBN:978-83-08-07045-1
Strony:288

Oceny czytelników:

0 / 5 0

Dziennikarka, promotorka literatury, specjalistka ds. promocji i informacji. Absolwentka filologii polskiej o specjalizacji edukacja medialna. Pracuje z młodzieżą, pisze i realizuje projekty dofinansowane z MKiDN (Idziemy po kulturę, Book Morning Library) oraz wiele innych, tworzonych na potrzeby instytucji kultury.

Napisz komentarz