GÓRA

Trudne relacje damsko-męskie

Kiedy czytałam powieść Grzegorza Krzymianowskiego „Anomalie”, pomyślałam, że bohaterowie okropnie się ze sobą męczą. Dlaczego, więc tkwią w związku, który można bez wahania nazwać destrukcyjnym? Nie wiem. Jeśli jednak przyjrzymy się otaczającej nas rzeczywistości, dostrzeżemy, że takich związków jest wokół nas mnóstwo. Wielu z nas też takie przeżyło. Autor przedstawił ponadto jedną z najistotniejszych chyba dla czytelnika prawd. Ludzie mogą żyć ze sobą kilka nawet lat, mogą dzielić ze sobą największe, intymne sekrety, jednak kiedy się rozstają, stają się dla siebie obcy.

W „Anomaliach” czytelnik spotyka się z męskim punktem widzenia związku, relacji damsko-męskich, wspólnego życia. Narracja zatem prowadzona jest przez pryzmat doświadczeń mężczyzny, który nie posiada imienia, mężczyzny, który nie wypada też w tej historii zbyt dobrze. Nie umie szczerze rozmawiać ze swoją partnerką, unika jej zwłaszcza w sytuacji, kiedy pojawiają się jakieś problemy, wątpliwości. Jak się okazuje, szczera rozmowa pozwoliłaby na wyjaśnienie pewnych tajemnic, które sprawiają, że bohater jest coraz bardziej zazdrosny o kobietę. Sam zdradza, ale to właśnie domniemanie zdrady partnerki wyprowadza go z równowagi. Pojawia się coraz więcej pretensji, niedomówień, co dalej sprawia, że ich życie zmienia się w pasmo udręk, kłótni i godzenia się w łóżku.

W taki sposób nie można osiągnąć szczęścia. Nie można też stworzyć w podobnej sytuacji trwałego związku. A wydaje się, że wystarczyłoby czasem, by bohaterowie ze sobą szczerze i spokojnie porozmawiali. „Anomalie” stają się zatem przedstawieniem niszczycielskiej siły zazdrości, nawet wówczas, kiedy nie ma podstaw, by partnera oskarżać o zdradę. Nie docieka się tu przyczyn pojawiania się takich a nie innych zachowań bohatera. Jak w teatrze, przyglądamy się działaniom, myślom, absurdalnym wyobrażeniom mężczyzny, który po pewnym czasie zaczyna wzbudzać litość czytelnika. Chciałoby mu się powiedzieć, żeby porozmawiał z Anną, bo takie imię otrzymała bohaterka. Chciałoby mu się powiedzieć, by szczerze wyznał jej, co czuje i czego się obawia. Czytelnik sam z łatwością dochodzi do tego, co powinno się robić, by nie dopuścić do rodzenia się tak nieudanych relacji. Jednak właściwie nikt nie gwarantuje, że takie a nie inne postępowanie może sprawić, że bohaterowie nigdy się nie rozstaną.

„Anomalie” dobrze się czyta, ale nie jest to zasługą języka powieści. Jest on zbyt kwiecisty, za dużo w nim niczego nie wnoszących do opowiadanej historii ozdobników. Mimo tego, sam sposób przedstawienia działań i przeżyć bohaterów, pragnienie poznania zakończenia ich opowieści, motywuje, by nie odkładać książki na półkę. Tyle tu emocji, fałszywych wniosków, podejrzeń, że powieść ta porusza czytelnika, sprawia, że zaczynamy przez jej pryzmat patrzeć na nasze własne związki. Nie łudźmy się jednak. Nie znajdziemy tu żadnych podpowiedzi i recept na tworzenie udanych relacji damsko-męskich.

Wartością powieści Grzegorza Krzymianowskiego jest to, że przedstawia zdradę, problemy kobiet i zwłaszcza mężczyzn w sposób bardzo nam bliski. Czasem można poczuć, że o pewnych sprawach opowiada się w „Anomaliach” dokładnie tak, jak czytelnik sam to widzi i czuje. Czy jednak przedstawienie nam naszego życia takim, jakie ono jest naprawdę pozwoli coś zrozumieć czy zmienić? Tego nie wiem. Sądzę jednak, że czytanie „Anomalii” zmusi czytelnika do spojrzenia na partnera czy partnerkę z innego niż dotychczas punktu widzenia.

Grzegorz Krzymianowski, Anomalie, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012. ISBN 978-83-7839-102-9. 208 stron.

Oceny czytelników:

0 / 5 0

Dziennikarka, promotorka literatury, specjalistka ds. promocji i informacji. Absolwentka filologii polskiej o specjalizacji edukacja medialna. Pracuje z młodzieżą, pisze i realizuje projekty dofinansowane z MKiDN (Idziemy po kulturę, Book Morning Library) oraz wiele innych, tworzonych na potrzeby instytucji kultury.

Napisz komentarz