GÓRA

O stawaniu się szczęśliwym człowiekiem

„Książkę wszystkich rzeczy” Guusa Kuijera uznaję za jedną z piękniejszych opowieści o przemocy w rodzinie, o próbie przeciwstawienia się jej i o znalezieniu wyzwolenia w kręgu swoich przyjaciół. Zapytacie pewnie, czy książka o tak traumatycznych przeżyciach może być piękna? Może. Pisarz bowiem w niezwykle wnikliwy sposób przedstawił emocje dziecka, które musi zmagać się z problemem przemocy. Stworzył surrealistyczne przestrzenie pełne dziecięcych przeżyć i myśli, które z pewnością was zaskoczą.

Zapoznałam się z kilkoma recenzjami tej książki i nie mogę zgodzić się z poglądem, iż jest ona kontrowersyjna, bo wymierza policzek religii chrześcijańskiej. Policzek wymierza, ale nie religii, tylko postawie oprawców, którzy „chowają się jak wystraszone dzieciaki za szerokimi plecami Boga”. Nie ma dla mnie znaczenia, jakiego wyznania jest mężczyzna bijący swoją żonę i dziecko. Tak obłudna religijność wywołuje tylko negatywne emocje. Ojciec Thomasa, głównego bohatera, bił nie dlatego, że był religijny i tej religijności chciał nauczyć swoją rodzinę, ale dlatego, że był złym i słabym człowiekiem. Religia była tylko pretekstem. Każdy z nas zna przecież wielu ludzi, którzy modlą się i chodzą do kościoła, ale kiedy tylko wracają do domu, z nienawiścią wypowiadają się na temat osób innego wyznania, pochodzenia, orientacji seksualnej. Chrześcijaństwo nie uczy nienawiści. Uczy dobroci, staje w obronie ludzkiej godności. „Książka wszystkich rzeczy” godzi więc nie w wierzących, ale w postawę obłudnej religijności i zła.

Thomas był dzieckiem niezwykle wrażliwym i bardzo dobrym. Dlatego też zadawana mu krzywda tak bardzo czytelnika boli. Myślę jednak, że po przeczytaniu tej książki, która wzrusza na każdej niemal stronie, nie czuje się smutku. Zaczyna się widzieć nadzieję, czuje się moc, którą daje przynależność do wspólnoty, ludzi, którzy zawsze są skłonni pomóc pokrzywdzonym. Celem tej książki było zatem uświadomienie wszystkim ofiarom przemocy, zarówno tej fizycznej, jak i psychicznej, że nie muszą się bać mówić o swojej krzywdzie. Wokół jest przecież wiele życzliwych ludzi, którzy być może będą w stanie pomóc, nim stanie się coś, czego już nie będzie można naprawić. Nie czytałabym tej książki małym dzieciom, ale podsunęłabym ją, co zgodne z informacją na stronie wydawcy, dziewięcioletnim i starszym czytelnikom. Może ta książka któremuś z nich pokaże, jak bardzo jest wyjątkowy. Może któremuś z nich uświadomi, że nikt nie ma prawa go krzywdzić.

Fenom „Książki wszystkich rzeczy” polega również na tym, iż pisarz z wnikliwością i trafnością pokazał, jak dziecko reaguje na przemoc w rodzinie. To wszystko, co działo się w wyobraźni Thomasa, wszystkie obrazy, postacie i zdarzenia, które widział, a których nie dostrzegali inni, złożyły się na przestrzeń, w której mógł się schronić w najtrudniejszych chwilach. Bardzo sugestywnie zobrazowano także sam proces odchodzenia od Boga i religii przez dziecko, które uznało, że nie chce takiego Boga, w imię którego ono i jego matka są maltretowani. Chłopiec powiedział: „On umarł. Mówię szczerze. (…) Wybito Go ze mnie”. Takich zaskakująco trafnych stwierdzeń w książce jest jeszcze wiele. Na każdej niemal stronie mam podkreślone jakieś zdanie, które mnie zaskoczyło, które uświadomiło mi coś, czego nie zauważałam, które będzie przeze mnie jeszcze wielokrotnie cytowane.

Sądzę, że „Książka wszystkich rzeczy” Guusa Kuijera zaboli wszystkich wierzących obłudnie, wszystkich, którzy krzywdzą innych ludzi, ponieważ inaczej nie potrafią ukryć swoich słabości. Pozostałych wzruszy i zauroczy. Wielu ochroni. Każdy jednak powinien ją przeczytać!

***

Tak wygląda moja “Książka wszystkich rzeczy”. Sądzę, że zachęca do czytania.

Guus Kuijer, Książka wszystkich rzeczy, Dwie Siostry, Warszawa 2012. Tytuł oryginalny: Het boek van alle dingen. Przekład: Jadwiga Jędryas. ISBN: 978-83-63696-12-2. 124 strony.

Oceny czytelników:

0 / 5 0

Dziennikarka, promotorka literatury, specjalistka ds. promocji i informacji. Absolwentka filologii polskiej o specjalizacji edukacja medialna. Pracuje z młodzieżą, pisze i realizuje projekty dofinansowane z MKiDN (Idziemy po kulturę, Book Morning Library) oraz wiele innych, tworzonych na potrzeby instytucji kultury.

Napisz komentarz