GÓRA

Jak zostać gwiazdą rocka lub telewizji

Longin2Marcin, nazywany Longinem, marzył o tym, by zostać gwiazdą rocka. Jeśli uznać, że w książkowym bohaterze jest trochę z jego twórcy, Marcina Prokopa, można spostrzec, że jego cel niemal został zrealizowany. Jest gwiazdą telewizji. Aby to osiągnąć, trzeba przede wszystkim być kompletnie zakręconym!

Wszyscy czytelnicy pierwszego tomu opowieści o niezwykłym bohaterze, „Jego Wysokości Longina”, z pewnością sięgną i po tę książkę. „Longin. Tu byłem” to kontynuacja przygód Marcina, który nieustannie starał się urozmaicić szarą rzeczywistość PRL-u, co sprawiło, że odbiorcy mogą dziś czytać tekst pełen dobrego humoru i dużej dawki wiedzy na temat Polaków żyjących w latach osiemdziesiątych poprzedniego stulecia. Jeśli tę książkę czytać będą kilkunastolatkowie, z pewnością trudno będzie im pojąć, że były takie czasy, kiedy dzieci nie miały telefonów komórkowych, internetu i komputerów. Marcin Prokop zaprasza więc do przestrzeni, w istnienie której bardzo trudno jest uwierzyć.

Autor wielokrotnie pytany był przez córkę o czasy swojego dzieciństwa i młodości. Kiedy okazało się, że tworzą się z tego zabawne i intrygujące opowieści, postanowił napisać książkę. W „Longin. Tu byłem” młodzi czytelnicy mogą dowiedzieć się, jak dzieci spędzały kiedyś wakacje. Najpierw wyruszają z nim w długą podróż do Paryża, gdzie mali bohaterowie – Longin i jego brat – dowiadują się, jak wiele słodkich przyjemności omijało ich codziennie w Polsce. Później Marcin wyruszył z wujkiem i babcią na Mazury, gdzie rozkręcił jeden ze swych pierwszych biznesów. Następnie pojechał na kolonie, które w niczym nie ustępowały najgorszym koszmarom sennym.

Trzeba było być kompletnie zakręconym, żeby nawet w najtrudniejszej sytuacji widzieć najlepszą zabawę. Longin nie wie, co to smutek, żyje bowiem wedle zasady: „jeśli życie jest niesprawiedliwe, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce, a wtedy…”*. Wtedy wszystko jest możliwe, nawet kiedy żyje się w czasach, które nie oferują człowiekowi wiele. Jeśli do tego jest się sobą i umie się walczyć o wyznaczone cele, można zostać gwiazdą rocka lub telewizji.

„Longin. Tu byłem”. Taki napis, wyskrobany scyzorykiem, pozostawiał tytułowy bohater wszędzie tam, gdzie spędzał wakacje. Podobny ślad pozostawi też w czytelnikach, którzy długo jeszcze będą wspominać jego zabawne przygody. Być może też z większym zainteresowaniem spojrzą na dorosłych, co zaowocuje rozmowami na temat ich dzieciństwa.

Marcin Prokop, Longin. Tu byłem, Znak emotikon, Kraków 2015. Ilustracje: Joanna Rusinek. ISBN: 978-83-240-3381-2. 120 stron.

* M. Prokop, Longin. Tu byłemZnak emotikon, Kraków 2015, s. 130.

Oceny czytelników:

0 / 5 0

Dziennikarka, promotorka literatury, specjalistka ds. promocji i informacji. Absolwentka filologii polskiej o specjalizacji edukacja medialna. Pracuje z młodzieżą, pisze i realizuje projekty dofinansowane z MKiDN (Idziemy po kulturę, Book Morning Library) oraz wiele innych, tworzonych na potrzeby instytucji kultury.