GÓRA

Magiczna opowieść o zwykłych ludziach

Trudno dziś znaleźć w Polsce pisarza, który potrafiłby tworzyć takie obrazy, jakie stworzyła w „Rantis” Aida Amer. Jednym z nich jest przedstawienie oddychającego jak żywy organizm domu Khaleda, przedstawienie, które chyba już na zawsze we mnie zostanie i będzie budzić silne emocje, kiedy tylko je sobie przypomnę. Podobnych, mistrzowsko skonstruowanych obrazów w „Rantis” jest więcej. Wszystkie tworzą przejmującą, magiczną opowieść, która nie pozwala o sobie zapomnieć.

Aida Amer mieszka w Krakowie. Jej matka jest Polką, ojciec – Arabem. Być może właśnie egzystowanie w przestrzeni dwóch kultur sprawiło, że Amer posiada taką wrażliwość i umiejętność przyglądania się światu. Pisarka tworzy przejmujące opowieści, które w tym przypadku stały się zlepkiem słuchanych od wczesnego dzieciństwa historii rodzinnych. „Rantis” staje się próbą zachowania od zapomnienia tych historii, a co za tym idzie – pamięci o Rantis, miejscu, które już nie istnieje. Geneza utworu jest niezwykle istotna. Powieść Amer jest dla mnie jednak ważna nie dlatego, z jakiej przyczyny powstała.

„Rantis” jest opowieścią o palestyńskim miasteczku, którego już nie ma. W książce Amer ożywa na nowo. Zapada się w pamięci czytelnika coraz mocniej historiami niezwykłych ludzi i miejsc. Historia ma tu istotne znaczenie. W dużym stopniu wpływa bowiem na losy bohaterów. Jednak jeśli odrzeć „Rantis” z kontekstu historycznego, jeśli zapomni się, że więcej tu prawdy niż fikcji literackiej, o czym wspominała sama autorka, przyjdzie nam czytać powieść jeszcze bardziej niezwykłą. Amer w mistrzowski wprost sposób potrafi tworzyć przestrzenie, w których dom, rodzina, więzy krwi budują całą rzeczywistość. Dom żyje, bo są w nim ludzie. Każdy z nich doświadczył wielu nieszczęść. Każdy w swym wnętrzu nosi jakąś tajemnicę. Każdy jest osobowością niepowtarzalną. Ich istnienia choć zwykłe, nabierają znamion magiczności, bo postacie egzystują gdzieś na granicy rzeczywistego i nierzeczywistego. Przestrzeń, w której żyją, jest jakby sferą ukrytą gdzieś poza całym światem. Co prawda ktoś wyjedzie do Ameryki, by robić tam karierę naukową lub szukać lepszego życia, jednak właśnie to, co dla nas normalne, co przypomina naszą współczesność, w opowieści wydaje się dziwne i odległe. To Rantis jest miejscem, do którego się wraca i o którym zawsze się pamięta. Rantis jest jak żywa istota, z którą mieszkańcy połączeni są niemożliwymi do zerwania więzami krwi.

„Rantis” fascynuje i intryguje, ponieważ o zwykłych ludziach i miejscach Amer napisała w taki sposób, iż ma się wrażenie, jakby opowiadała o jakiejś nierzeczywistej krainie, ukrytej gdzieś ponad ziemią. Choć wszystko zwyczajne, nie dzieje się zwyczajnie. Poza myślami, działaniami i decyzjami ludzi kryje się wiara w coś, co znajduje się poza światem ludzkim – w mit, magię, siły boskie. Czytelnika wzrusza ludzka solidarność. Ci, którzy są stąd, trzymają się razem. Kiedy jednemu przydarzy się coś złego, wszyscy spieszą z pomocą, starają się odbudować jego życie. Czasem trudno jest oddzielić czy czyta się o rzeczywiście istniejących ludziach, czy obcuje się z fantastyczną opowieścią wyjętą wprost z baśni. To jest jednak największa wartość „Rantis”. Prawdziwe życie przedstawione zostało w taki sposób, iż ma się wrażenie dotykania czegoś nierealnego i wywołującego najsilniejsze emocje.

O „Rantis” nie zapomnicie długo. Ta powieść wgryza się w serce i głowę czytelnika. Po przeczytaniu powieści Aidy Amer, trudno będzie wam znaleźć taką, która zadowoli was w tym samym stopniu.

Aida Amer, Rantis, AMEA 2012. ISBN: 978-83-934098-7-7. Seria: Proza spoza. 252 strony.

Oceny czytelników:

0 / 5 0

Dziennikarka, promotorka literatury, specjalistka ds. promocji i informacji. Absolwentka filologii polskiej o specjalizacji edukacja medialna. Pracuje z młodzieżą, pisze i realizuje projekty dofinansowane z MKiDN (Idziemy po kulturę, Book Morning Library) oraz wiele innych, tworzonych na potrzeby instytucji kultury.

Komentarze (3)

  • Zgadzam się z każdym zdaniem, które napisałaś. Ja również kilka dni temu skończyłam czytać “Rantis”, a dalej jestem pod wrażeniem… Trzymam kciuki za Aidę Amer i mam nadzieję, że skusi się na stworzenie kolejnej fantastycznej powieści, bo widać, że ma ogromny potencjał, którego nie warto dusić w sobie. 😉

    Odpowiedz

Napisz komentarz