GÓRA

Na takie życie nie można się godzić! – Recenzja

O losach islamskich kobiet wiele już zostało powiedziane, jednak niewiele się zmienia. Żyjąc w zupełnie innym świecie, czasem wydaje się nam, że nie jest możliwe by w XXI wieku mogły być z taką surowością realizowane prawa szariatu. Czasem w mediach słyszymy jeszcze o niesprawiedliwym traktowaniu kobiet. Są to zawsze suche informacje. Gdzieś tam jednak egzystują kobiety, przeżywające strach o przyszłość swoją i swojej rodziny. Gdzieś są kobiety, które nie są pozbawione uczuć, są tłamszone, wykorzystywane i dyskryminowane, które boją się walczyć o własną wolność, bo widziały wiele innych, ponoszących śmierć właśnie w imię tej wolności. Przykładem tragicznego losu kobiet mieszkających w Afganistanie jest opowieść Jamili Barakzaï „Pod burką”.

Jamila Barakzaï będąc nastolatką, postanowiła, że zostanie policjantką. W Afganistanie spełnienie takiego marzenia oznacza okrycie hańbą siebie samej i swojej rodziny, postawienie się w tym samym szeregu, co zdrajcy i prostytutki. Nie powinien nas zatem dziwić fakt, że matka nie chciała jej wypuścić z domu, więcej nawet – chciała spalić jej mundur i biła ją dotąd, aż opadła z sił. Dziewczyna nie poddała się jednak. Czy postąpiła właściwie? Jeśli weźmiecie pod uwagę fakt, że mowa jest tu o kobiecie, która żyła w świecie, w którym bezwzględną władzę mieli mężczyźni, w świecie, w którym zabijano nieposłuszne żony, albo takie, które umalowały sobie paznokcie, nie dziwi nas to, że ambitna Jamila chciała uwolnić się z tej przytłaczającej ją psychicznie przestrzeni. Jeśli jednak powiedziane zostanie, że pracując jako policjantka, kobieta naraziła na śmierć całą swoją rodzinę, siebie i wszystkich znajomych, że zastraszana musiała nieustannie się przeprowadzać, słuszność jej decyzji zdaje się być wątpliwa. Te nieustanne przeprowadzki i strach o własne życie spowodowały, że jej synek bał się każdego, kto przychodził do ich domu, swój lęk objawiał, chowając się w szafie, z której nie można było go wyciągnąć. Jaka żona i matka robi coś takiego swojej rodzinie?

Sądzę, że trzeba wiele takich kobiet, by móc wreszcie coś zmienić w mentalności mieszkańców Afganistanu. Trzeba poświęcić wiele rodzin, by wreszcie przyszłość rodzących się dziś dzieci, mogła oznaczać coś innego niż mordy, nieustanne ucieczki i wojny. Jamila przez czterdzieści lat swojego życia nie zaznała ani jednego dnia spokoju. Nieustannie musiała obawiać się o los własny i swoich najbliższych. Jak twierdzi bohaterka książki, Afganistan przez ostatnie lata był czymś w rodzaju laboratorium, w którym testowano wszystkie ustroje polityczne. Pomimo tych zmian, życie mieszkających tam kobiet nie zmieniło się.

„Pod burką” jest przejmującym świadectwem kobiety, która staje się symbolem wszystkich kobiet mieszkających w Afganistanie. Dziewczyn, żon i matek, które pragną wolności, pragną by traktowano je, jak innych ludzi, z przysługującą im godnością. Opowieść Jamili Barakzaï została spisana przez Manon Quérouil, która w roku 2009 spotkała ją, zbierając materiał do reportażu o afgańskich policjantkach dla „Merie-Claire”. Z zetknięcia tych dwóch różnych światów, jakie reprezentują wskazane tu kobiety, powstała wzruszająca relacja, która pozwala spojrzeć na rzeczywistość Afganistanu w sposób nieco inny, niż pokazują nam to programy telewizyjne. Tragizm afgańskich kobiet podkreśla fakt, że nic się nie zmienia na przestrzeni lat, że mimo pojawienia się tu wojsk z różnych zakątków świata, mających im pomóc, one nadal muszą obawiać się o własne życie.

„Pod burką” jest książką, która jest kolejnym świadectwem zmagania się z losem afgańskiej kobiety. Trudno nam wyobrazić sobie, co czuje Jamila Barakzaï, trudno wyobrazić sobie obrazy, których stawała się świadkiem. Prostym językiem bohaterka opowiedziała o tym, co jest jej codziennością, a co nas przeraża. Na takie życie nie można się godzić.

„Pod burką” Jamila Barakzaï, Manon Quérouil, tłumacz Hanna Abramowicz, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011, 192 strony. ISBN 978-83-7648-984-1. Tytuł oryginalny: Un uniforme sous la burka. Être femme et flic en Afghanistan.

Sądzę, że jest to problematyka tak ważna, że trzeba w niej pozostać nieco dłużej. Czytam książkę Nonie Darwish „Okrucieństwo w majestacie prawa” Wydawnictwa Kefas. Niezapomniane emocje. Wkrótce opowiem i o tej książce.

Oceny czytelników:

0 / 5 0

Dziennikarka, promotorka literatury, specjalistka ds. promocji i informacji. Absolwentka filologii polskiej o specjalizacji edukacja medialna. Pracuje z młodzieżą, pisze i realizuje projekty dofinansowane z MKiDN (Idziemy po kulturę, Book Morning Library) oraz wiele innych, tworzonych na potrzeby instytucji kultury.

Komentarze (2)

  • Witam,

    Chciałabym, żebyśmy zdali sobie sprawę, że porownywanie dwóch kultur jest dużym naduzyciem! To czy tamte kobiety są nieszczęśliwe, muszą określić one. Byc może są, z pewnością są naszymi oczami! Zobaczcie co się jednak dzieje w świecie arabskiej rewolucji, gdzie jakoby na silę wprowadza się demokratyczne modele – właśnie Afganistan jest dobrym przykładem. USA probowało wprowadzić tam nie raz demokrację, jaki efekt? Skrajni islamiści lub terroryści przejmują władzę… Ale czy można ich wszystkich sprowadzać do wspólnego mianownika, że arab to zło i terroryzm? Nie, przecież tam, tak jak i u nas są dobrzy i zli, wierzący i niewierzący, mowiący o religii jako o czyms moralnym i etycznym, i mowiący o religii w konteksie władzi, rozrózniania ludzi. Nadużyciem jest mówić, że te wszystkie przykrości, które spotykają kobiety, nie tylko w świecie islamskim, to wina szariatu… To wina ludzi, którzy innych ludzi nie traktuja w ludzki, godny sposób. Daleko nie trzeba szukać, a jak wyglada u nas? Ludzie, ktorzy chodzą do koscioła, uwazają sie za wierzacych i praktykujacych, w jaki sposbob reaguja na innych ludzi, na inne poglady, orientacje… narodowosci????

    Odpowiedz

Napisz komentarz