GÓRA

Maluj, co widzisz!

Dziennik Helgi okładkaWiele się o „Dzienniku Helgi” mówiło, kiedy ukazywał się na polskim rynku wydawniczym. Bardzo się cieszę, że mogę tę książkę przeczytać dzisiaj, ponieważ tak dużo wywiadów z Helgą Weissową i jej zdjęć można obejrzeć, że obcowanie z dziennikiem wywołuje jeszcze silniejsze emocje. Kiedy widzi się fotografię małej dziewczynki trzymającej za rękę swoją babcię, nie można uwierzyć, że taki kruchy, młody człowiek był w stanie przeżyć w przestrzeni obozowej.

Z pewnością każdy z was miał do czynienia z licznymi opowieściami o Holokauście. Pisali je więźniowie obozu, ich najbliżsi, świadkowie tych okrutnych czasów. Ja również czytałam ich wiele, jednak takiej relacji, jaką stworzyła Helga Weissová, trudno poszukiwać w innych publikacjach. Wspomnę może jedynie o „Dzienniku” Anne Frank, który wywołuje podobne emocje i który ma dla mnie taką samą wartość. Są to książki niezwykłe, ponieważ opowiadają o rzeczywistości obozowej widzianej oczami dzieci. Trudno wyobrazić sobie nawet, w jaki sposób mogły one wytrwać w tak nieprzychylnych człowiekowi warunkach.

Rysunek Helgi WeissowejHelga Weissová urodziła się w roku 1929. Pochodziła z praskiej, zasymilowanej rodziny żydowskiej. Dziennik rozpoczyna się w roku 1938, kiedy to ogłoszona została mobilizacja w Czechosłowacji. Następnie w latach 1941-1944 przebywała z całą swoją rodziną w getcie w Terezinie. Wspomnę jeszcze o zapiskach kilkunastoletniej dziewczyny sprzed znalezienia się w getcie. Opowiadała w nich o swojej rodzinie, pierwszych przyjaźniach, trudnej sytuacji w Pradze po ogłoszeniu mobilizacji. Co bardzo ważne, to ogromna życzliwość i solidarność ludzi, niezależnie od tego, czy byli oni pochodzenia żydowskiego, czy nie. Czytając tę relację, przeżywa się emocje związane z pakowaniem całego dobytku, zastanawianiem się bohaterów nad tym, dokąd jadą, co z nimi będzie, czy kiedyś jeszcze spotkają się z tymi, którzy pozostają. Podobne postawy ludzkie można było obserwować w Terezinie. Panował głód, ale jak przyznawała autorka, nigdy nie zdarzyło się, żeby współwięźniowie się wzajemnie okradali. Przejmujące są opisy świętowania uroczystości żydowskich, próby tworzenia życia kulturalnego w getcie, a więc zachowania odrobiny normalności. Ojciec Helgi Weissowej został wywieziony z Terezina jednym z transportów i ślad po nim zaginął. Ona wraz z matką najpierw została przewieziona do Oświęcimia, następnie do Freibergu i Mauthausen. Cudem udało im się przeżyć. Co nie oznacza, że przywitano je w Pradze z otwartymi ramionami i wraz z zakończeniem wojny skończyły się ich wszystkie kłopoty. O powojennych losach autorki dowiadujemy się z obszernego wywiadu, jaki został dołączony do dziennika.

Dziennik HelgiHelga Weissová jest znaną artystką malarką. Talent jaki posiadała widoczny jest już w jej młodzieńczych rysunkach, które wykonywała przebywając w niewoli. To ojciec, dbając o rozwój swojego dziecka, napisał jej w jednym z liścików przemyconych w Terezinie: „Maluj, co widzisz”. Rysunki znaleźć można w książce. Obok tekstu stają się kolejnym świadectwem tego, co działo się z ludnością żydowską w czasie drugiej wojny światowej. Stają się one doskonałym dopełnieniem opowiedzianej historii, podobnie jak cała szata graficzna „Dziennika Helgi”.

Helga Weissová w „Dzienniku Helgi” patrzy na obozy, w których się znalazła, oczami dziecka. Na tych kilkuset stronach dojrzewa, stając się wreszcie młodą kobietą, która podejmuje rolę opiekunki swojej matki. Zapiski dziewczynki szybko przestają być zapiskami dziecka. Choć takich opowieści czytaliście wiele, musicie przeczytać i tę. Bo każda taka opowieść „to czyjś los, czyjaś historia…”.

Helga Weissová, Dziennik Helgi. Świadectwo dziewczynki o życiu w obozach koncentracyjnych, Insignis, Kraków 2013. Tytuł oryginalny: Deník 1938-1945. Przekład z języka czeskiego: Aleksander Kaczorowski. ISBN: 978-83-63944-04-9. 256 stron.

Oceny czytelników:

0 / 5 0

Dziennikarka, promotorka literatury, specjalistka ds. promocji i informacji. Absolwentka filologii polskiej o specjalizacji edukacja medialna. Pracuje z młodzieżą, pisze i realizuje projekty dofinansowane z MKiDN (Idziemy po kulturę, Book Morning Library) oraz wiele innych, tworzonych na potrzeby instytucji kultury.

Napisz komentarz