GÓRA

„Wśród załamanych ludzkich cieni” – Recenzja

Czytelnicy zainteresowani problematyką II wojny światowej, obozów, Holocaustu i żołnierskich losów z pewnością wielokrotnie już czytali relacje tych, którzy w wojnie uczestniczyli, którym udało się przeżyć dramat obozowego życia. Każda z tych relacji jest ważna, ponieważ nie pozwala zapomnieć o ludziach, którzy umierali na polu walki i w niewoli. Wielbicieli tego rodzaju literatury, a także miłośników beletrystyki zachęcić należy do sięgnięcia po wspomnienia Denisa Aveya pisane we współpracy z Robem Broomby – „Człowiek, który wkradł się do Auschwitz” (Insignis, 2011). Jest to opowieść, dzięki której możliwe staje się stwierdzenie, iż najlepsze i najbardziej zajmujące historie pisze samo życie.

Denis Avey jest Anglikiem, który walczył w II wojnie światowej i który, co wielu wydaje się niemożliwe, na własne życzenie zrzucił mundur angielskiego żołnierza i pozwolił się ubrać w pasiak żydowskiego więźnia Auschwitz III – Monowitz. Do jakiego miejsca trafił narrator wspominanej tu opowieści, chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, wyjaśnić należy jednak motyw tej jakże ryzykownej zamiany. By móc zrozumieć zasadność takiego działania, trzeba przeczytać książkę, poznać charakter Denisa Aveya, jego czujność na ludzką krzywdę. Jest to bowiem człowiek, który wie, że w przypadku spraw istotnych dla ludzkiego życia, nie można obok nich przejść obojętnie. Tytułowy bohater książki „Człowiek, który wkradł się do Auschwitz” chciał przekonać się, ile prawdy jest w tym, co mówi się o sytuacji panującej w obozach. Zamiana z Ernstem, jednym z żydowskich więźniów pochodzących z Wrocławia, pozwoliła wycieńczonemu mężczyźnie choć jedną noc odpocząć w znajdującym się w pobliżu Auschwitz III obozie jeńców wojennych, gdzie można było wyspać się na lepszym posłaniu i gdzie otrzymywano lepsze i większe porcje żywności. Przedsięwzięcie to było bardzo ryzykowne i tak naprawdę trudno nam uwierzyć, że ktokolwiek skłonny był do podobnego czynu. Jedno jest pewne, Denis Avey nie musiał pomagać Ernstowi, a wspomnieć muszę, że pośrednio uratował mu życie. Na taki czyn się jednak zdecydował, co świadczyć może o niezwykłym bohaterstwie tego człowieka. Piszę, że było to działanie niezwykłe, bo ludzie w czasie wojny, głodni i odarci ze wszystkich wartości, potrafili nawet zabić, by dostać to, co było im niezbędne do życia. Zawsze, kiedy mówi się lub pisze o obozowym życiu, pojawia się dyskusja dotycząca motywów ludzkiego postępowania, wojennej moralności, która jest inna od tej, jaka obowiązuje w czasach pokoju. Relacja Denisa Aveya potwierdza, że jest on człowiekiem, który nawet w tak trudnych, obozowych warunkach, potrafił zrobić wszystko, by zachować swą godność.

Historia związana z wkradaniem się bohatera do Auschwitz III nie jest jedynym, ważnym wątkiem opowieści. Czytelnik może się tu zapoznać z obszerną relacją z akcji przeprowadzanych w Afryce Północnej, co pozwala na wytłumaczenie wielu posunięć, jakich dopuścił się bohater książki w dalszym życiu. Bardzo ważną jej częścią staje się ukazanie powojennych losów Denisa Aveya. Pokazano tu z jak wieloma trudnościami musieli borykać się ludzie, których spotkał podobny los. Musieli w samotności uporać się z traumą, stresem pourazowym, nikt ich nie rozumiał, wielu nie chciało nawet słuchać o Auschwitz. Trzeba sobie zatem wyobrazić sytuację ludzi, którym nikt nie wierzył, że istniały takie miejsca jak obozy. Zresztą sami ich mieszkańcy nie umieli o nich mówić, ogrom okrucieństwa z jakim się zetknęli, zmienił ich na zawsze. Wiele historii wojennych kończy się na uwolnieniu z niewoli, ma swój kres tam, gdzie wojenny dramat. W „Człowiek, który wkradł się do Auschwitz” poznajemy dalsze losy tych złamanych ludzi, dla których koszmar wojny tak naprawdę nie skończył się nigdy.

Opowieść Denisa Aveya wzrusza jeszcze wielokrotnie, na przykład w momencie, kiedy dowiadujemy się, że Ernst przeżył marsz śmierci z 1945 roku, choć autor książki był przekonany o jego śmierci. Mężczyźni mogli się spotkać, jednak nie wiedzieli czy udało im się przeżyć wojnę. Sądzę, że takie spotkanie pozwoliłoby im na uporanie się z traumą, bo dobrze zrozumieć mogą siebie tylko ludzie, których łączy podobieństwo losów. „Człowiek, który wkradł się do Auschwitz” jest zatem książką, która wzrusza, oburza, zwłaszcza w momentach, kiedy mowa jest o okrucieństwach, jakich dopuszczali się Niemcy i nie pozwala zapomnieć o męczeństwie i śmierci ludzi, którzy przeszli przez koszmar obozów.

Nie można pominąć milczeniem zarzutów stawianych przez historyków książce Denisa Aveya. Wskazują oni na kilka nieścisłości pojawiających się w relacji mężczyzny, zarzucając mu konfabulację. Jakby nie było, książkę znakomicie się czyta, jest wciągająca i poruszająca, jeśli więc ostatecznie potwierdzone zostaną w pełni słowa Denisa Aveya, czytelnik zostanie utwierdzony w przekonaniu, że obcował z tekstem nie tylko doskonałego gawędziarza, bo także niezwykłego człowieka, który obok ludzkiej krzywdy nigdy nie przechodził obojętnie.

„Człowiek, który wkradł się do Auschwitz” jest zatem opowieścią bardzo potrzebną w czasach współczesnych, kiedy wokół nas tak wiele jest zła, na które zazwyczaj odpowiadamy obojętnością. Istotne staje się, pojawiające się w książce przesłanie: „Musisz walczyć o to, w co wierzysz, nie możesz pozostawać bierny, nie możesz pozwalać, żeby ktoś inny działał za ciebie”. Losy wielu ludzi, którym udało się przeżyć wojnę, losy Denisa Aveya czy Ernsta Lobethala potwierdzają, że tylko dzięki ogromnemu wysiłkowi, silnej woli i wrażliwości na ludzką krzywdę, możliwe staje się zachowanie godności nawet w najbardziej okrutnych czasach.

Zobacz rozmowę z Denisem Aveyem:
http://www.youtube.com/watch?v=uTy8KQuWKlQ

Możecie też obejrzeć fragment programu, w którym była mowa o książce, a który ukazał się w TVP Historia:
http://www.youtube.com/watch?v=DLX9QCeQvCQ

Oceny czytelników:

0 / 5 0

Dziennikarka, promotorka literatury, specjalistka ds. promocji i informacji. Absolwentka filologii polskiej o specjalizacji edukacja medialna. Pracuje z młodzieżą, pisze i realizuje projekty dofinansowane z MKiDN (Idziemy po kulturę, Book Morning Library) oraz wiele innych, tworzonych na potrzeby instytucji kultury.

Napisz komentarz