GÓRA

„Mówił, że nie ma dzieci, tylko są ludzie”. Opowieść o Januszu Korczaku – Recenzja

Wszyscy rodzice i dzieci, którzy znają i cenią sobie, podobnie jak ja, książki dla najmłodszych publikowane przez Wydawnictwo Literatura w koedycji z Muzeum Powstania Warszawskiego, z pewnością powinni sięgnąć i po „Jest taka historia. Opowieść o Januszu Korczaku” Beaty Ostrowickiej. Książki te łączą podobna stylistyka i cel. W przystępny i interesujący dla dzieci sposób autorka przedstawiła problemy ważne i trudne, ale też takie, których nie można przemilczeć.

Jak wskazuje na to tytuł książki, ukazano w niej losy Janusza Korczaka. Znakomity pomysł na Rok Janusza Korczaka, który jest teraz obchodzony. Nie tylko dorośli winni poznać osiągnięcia tego wybitnego człowieka. Także dzieci powinny otrzymać teksty, sprawiające przyjemność z czytania i takie, które nie będą epatować grozą czasów, o których jest zawsze mowa, kiedy mówi się o Korczaku. Beata Ostrowicka znalazła taki sposób, by dziecko przyjrzało się działaniu Korczaka, patrząc na niego, jak patrzą na świat i ludzi inne dzieci. Opowieść o Januszu Korczaku to nie co innego, jak wspomnienia małej Frani, prababci głównego bohatera i narratora książki – Jaśka. Wiele razy słyszał on tę opowieść, ale zawsze fascynowała go i intrygowała w taki sam sposób. Co więcej, wszystkie z przedstawianych przez babcię obrazów, zmieniają się szybko w wyobraźni dziecka w jego własną historię, której staje się bohaterem. Wraz z Franią, jej przyjaciółką Różyczką i innymi dziećmi z Domu Sierot prowadzonego przez Panadoktora i Stefę Wilczyńską, poznają kolejne z tajemnic tego magicznego miejsca i założenia koncepcji pedagogicznej Korczaka. Brzmi poważnie. Książka choć przedstawia ważne informacje i istotne dla nas wydarzenia, jest jednak niezwykle ciepła i radosna.

Dopełnieniem tej historii stają się ilustracje Joli Richter-Magnuszewskiej. Ilustratorka znana jest już z pewnością wszystkim czytelnikom „Świerszczyka”. Jej prace można oglądać na blogu pracowni „Z Innej Bajki”. Co najbardziej istotne, artystka potrafi w niezwykle obrazowy sposób oddać uczucia i emocje towarzyszące książkowym bohaterom oraz ich sposób patrzenia na świat. Dzieci doskonale odnajdują się w tej estetyce. Jakimś dostępnym im tylko zmysłem potrafią odczytać to, co niewidzialne, co kryje się pomiędzy linijkami tekstu i czasem tylko w schematycznie zarysowanych konturach obrazka. To nie lada sztuka stworzyć taki przekaz, by najmłodsi czerpali z niego więcej nawet niż się im czyta i samemu opowiada.

Musicie jednak wiedzieć, że „Jest taka historia…” to nie tylko opowieść o Korczaku. To również przepiękna opowieść o miłości łączącej babcię i wnuczka. Narrator nieustannie przecież przypomina jak wielką przyjemność sprawia mu przebywanie z prababcią, jak ogromnie ceni sobie jej obecność. Przyznacie, że nie jest to zjawisko dzisiaj często spotykane. Ponadto jeśli mowa jest o Januszu Korczaku, mowa jest także o miłości łączącej dorosłego i dzieci, którymi się opiekuje. W książce pojawia się wiele wzruszających fragmentów, zmuszających rodziców do zastanowienia się nad ich stosunkiem do małych ludzi.

„Jest taka historia. Opowieść o Januszu Korczaku” Beaty Ostrowickiej to książka, która spodoba się dzieciom i ich rodzicom. Jest mądra, wzruszająca i niezwykle ciepła. Jest to ponadto historia, która pokaże dzieciom jak można kochać dorosłych, zaś dorosłym, jak powinno się kochać i traktować dzieci.

Beata Ostrowicka, Jest taka historia. Opowieść o Januszu Korczaku, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2012, 64 strony. ISBN 978-83-7672-146-0. Ilustracje: Jola Richter-Magnuszewska.

***

Chciałabym przeczytać wszystkie książki, które posiadam, od razu. Niestety ich ilość jest ogromna, więc nie ma fizycznej możliwości, by tak się stało. Ponadto tak zwana „proza życia”. Trzeba najpierw zrobić to, co nie zawsze sprawia przyjemność, ale należy do domowych i zawodowych obowiązków. Zapytano mnie kiedyś, po co mi to czytanie. Czy nie szkoda mi czasu? Nie, nie żałuję nawet minuty poświęconej na obcowanie z książką. Wszyscy autorzy blogów książkowych piszą o swej miłości do literatury. Czytanie to nasze drugie życie. Moją córkę zainfekowałam tym czytelniczym wirusem (męża zresztą też). Teraz potrafimy wyłączyć telewizor i śmiać się wspólnie przy tak inspirujących dziś książkach dla dzieci. Innym zaś razem mój mąż zatraca się w świecie fantasy lub science fiction, a ja… ja dziś kolejny już raz czytam „Kocha, lubi, szanuje…” Alice Munro. Obiecuję Wam od dłuższego czasu recenzję tej książki. Już teraz mogę stwierdzić, że jest tak fantastyczna, jak o niej piszą. Wkrótce dłuższa opinia na temat tego tekstu. Choć oczywiście możecie być pewni, że nie będzie to recenzja obiektywna, bo Munro jest jedną z moich ulubionych pisarek.

Oceny czytelników:

0 / 5 0

Dziennikarka, promotorka literatury, specjalistka ds. promocji i informacji. Absolwentka filologii polskiej o specjalizacji edukacja medialna. Pracuje z młodzieżą, pisze i realizuje projekty dofinansowane z MKiDN (Idziemy po kulturę, Book Morning Library) oraz wiele innych, tworzonych na potrzeby instytucji kultury.

Napisz komentarz