GÓRA
August

Konkurs Wygraj Augusta

Chcesz wygrać książkę August. Koniki z Szumińskich Łąk Agnieszki Tyszki dla swojego dziecka?

Bardzo dziękujemy wszystkim za udział w konkursie. Książkę wygrywa – Marta. Proszę o przesłanie adresu do wysyłki na maila magda@czytamto.pl

Gratulujemy wygranej!

 

W komentarzu pod tym artykułem napisz, w jaki sposób najchętniej spędzacie czas wolny na wsi.

Wybiorę najciekawszą odpowiedź i nagrodzę ją książką August. Koniki z Szumińskich Łąk Agnieszki Tyszki.

Na odpowiedzi czekam do 8 kwietnia 2019 r.

Organizatorem konkursu jest Czytam to!

Regulamin

Szczegółowe informacje

Autor:Agnieszka Tyszka
Tytuł:August
Wydawnictwo:Akapit Press
Miejsce:Łódź
Rok wydania:2019
Ilustracje:Marianna Jagoda
ISBN:978-83-66106-07-9
Strony:168
Seria:Koniki z Szumińskich Łąk

 

Dziennikarka, promotorka literatury, specjalistka ds. promocji i informacji. Absolwentka filologii polskiej o specjalizacji edukacja medialna. Pracuje z młodzieżą, pisze i realizuje projekty dofinansowane z MKiDN (Idziemy po kulturę, Book Morning Library) oraz wiele innych, tworzonych na potrzeby instytucji kultury.

Komentarze (3)

  • Gosia

    My najchętniej razem z naszą Patusią wybieramy spacery do lasu!
    Mamy to szczęście, że mamy babcię, która mieszka na wsi. Od zawsze zabieraliśmy do niej małą, przez co nauczyła się żyć wśród zwierzątek, dokarmiać je i spędzać dużo czasu na dworze. Uwielbia chodzić po podwórku i dawać kurkom chlebek. To jedno z jej ulubionych zajęć. Potrafi pokruszyć dla kur cały bochenek chlebka i woła o jeszcze! W tych przyjemnościach zawsze towarzyszy jej nieodłączny przyjaciel kotek, który z racji swojego koloru dostał imię Szaruś.
    Uwielbiamy również długie spacery do lasy, gdzie częsta zdarza się spotkać zwierzęta, jak chociażby sarnę, czy zająca, albo przynajmniej mamy możliwość podziwiania latających wokół motyli. Są to bardzo przyjemne, a przede wszystkich rodzinne, nasze wspólne chwile, które uwielbiamy!

    Odpowiedz
  • Marta

    Uwielbiamy spędzać czas na wsi 🙂 . Mamy upatrzoną taką dużą łąkę pod lasem, gdzie słuchając ciszy i śpiewów ptaków, spacerujemy, robimy pikniki, gramy w piłkę i badmintona, szukamy owadów z dwuletnim synem, a także zbieramy kwiaty, z których później plotę wianek dla córki. Co roku, początkiem maja, wyruszamy na łąkę, na łowy- zbieramy główki mleczy, a później robimy z nich pyszny syrop. Podobnie robimy z malinami, które rosną na krzaczkach u babci mieszkającej na wsi. Co ważne- zawsze po pikniku razem z dziećmi sprzątamy po sobie, a także zbieramy pozostawione przez innych butelki i puszki- dla nas to chwila pracy, a dla zwierząt i natury może to wiele zmienić. Pokazujemy dzieciom, że trzeba dbać o naszą planetę i wszystkich jej mieszkańców. Córka i syn uwielbiają spędzać czas na świeżym powietrzu.
    Niestety obecnie rodzina i znajomi mieszkający na wsi nie posiadają dużych zwierząt gospodarskich, a pola, które mają wydzierżawiają innym osobom. Naszym dzieciom pozostają jedynie (albo aż) kury, gołębie, króliki i dwa psy, które mieszkają u babci na wsi- dzieci uwielbiają je karmić! Gdy chcemy pokazać im, że zwierzęta gospodarskie żyją w rzeczywistości, a nie tylko w książeczkach, szukamy gospodarstw agroturystycznych. Widząc konie, krowy, kozy czy świnki dzieci są przeszczęśliwe, a na możliwość nakarmienia ich skaczą z radości.
    Wspominając czasy mojego dzieciństwa- jeździliśmy z rodzeństwem do cioci na wieś, której gospodarstwo było takim prawdziwym obrazkiem polskiej wsi. Ciocia z wujkiem hodowali kury, kaczki, gęsi, perliczki i kilka sztuk indyków. Poza tym mieli świnki, krowy, kozy i króliki. Wszystkie zwierzęta ciocia pozwalała nam karmić- dla nas „miastowych” była to świetna zabawa. Sąsiad cioci miała dwa konie, które dokarmialiśmy jabłkami i marchewkami. Za domem ciocia miała ogród z warzywami- czego tam nie było. Warzywa świeżutkie, prosto z ziemi. Wyrywaliśmy marchewkę, myliśmy i chrupaliśmy trzymając za nać. Za warzywniakiem było poletko z truskawkami i krzaczki malin. Następnie był duży sad, w którym rosły drzewa czereśniowe, grusze i jabłonie. Pamiętam, że bardzo żałowaliśmy, że nie wszystko owocuje w czasie, który spędzamy u cioci. Za sadem było wielkie pole zboża. Razem z siostra i kuzynkami zrywałyśmy pojedyncze źdźbła, szukałyśmy polnych kwiatów i robiłyśmy piękne wianki.
    Z jednej strony żałuję, że ciężko znaleźć taką prawdziwą wieś i, że moje dzieci nie mają kogoś takiego u kogo mogłyby przeżywać takie przygody, jak ja u cioci. Z drugiej wiem, że każdą wolną chwilę spędzamy na świeżym powietrzu i cieszymy się z każdego spotkanego kwiatuszka, kamyka, patyka, robaka, drzewa ,chmurki czy usłyszanego śpiewu ptaków- wszystkie są wyjątkowe i wszystkie są cudem. Wiem, że moje dzieci są szczęśliwe, gdy obcują z naturą 🙂 .

    Odpowiedz
  • Patrycja

    Czas wolny na Wsi to czas gdzie mogę robić wszystko co tylko chcę…śpiewać głośno,biegać po lesie,nie muszę się stroić jak to w mieście bywa by się pokazać,jem co chcę i kiedy mam na to ochotę,śpię ile się da w pierzynie mojej babci. Na wsi czuję się wolna i mam wrażenie,że nieustanny wyścig szczurów,który niestety dotyczy XXI wieku nie istnieje. Wieś pokazuje mi jak żyć i cieszyć się nim,mam czas by usiąść i przeczytać książkę gdzieś w polu kukurydzy,która zaczęłam rok temu. Tam wraca moja moc i energia,wszędzie emanuje dobrymi emocjami i gdy zamknę oczy czasem czuje się jak na drugim końcu tęczy 🙂 Tak działa na mnie wieś,bo tam jestem WOLNĄ KOBIETĄ I NIKT MI NIC NIE NARZUCA!

    Odpowiedz

Napisz komentarz