GÓRA

Co się kryje w „Powidoku słońca”? – Recenzja

Powidoki„Powidoki” Tiny Oziewicz (Dwie Siostry, 2010) z ilustracjami Oli Cieślak uznaję za kolejny sukces wydawnictwa. Książka inspirowana jest obrazem Władysława Strzemińskiego „Powidok słońca”. O korespondencji sztuk mówi się od czasów najdawniejszych. Wspomnieć należy, iż już choćby Simonides z Keos nazywał poezję mówiącym malarstwem, zaś malarstwo – niemą poezją, a formuła „ut pictura poesis” została potwierdzona przez Horacego w „Liście do Pizonów”. Docenić powinniśmy wszelkie próby łączenia ze sobą różnych dziedzin sztuki i w przypadku wspomnianej tu książki, udało się tego dokonać w sposób wprost mistrzowski, zwłaszcza że zadanie było szczególnie trudne, bo tekst skierowany jest do młodego czytelnika.

W „Powidokach” przedstawiono przygodę trzech promieni, studentów Okołoziemskiego Ośrodka Szkoleniowego Promieni Słonecznych im. Tych, Co z Prędkością Światła Mkną. Zimny, Zgięty i Dżo, po kolejnym szkolnym niepowodzeniu tego ostatniego, postanowili wyzwolić się z krępujących ich reguł i odbyć podróż do ziemskiego muzeum, żeby zobaczyć sławny „Powidok słońca”. Myślę, że opowieść będzie jeszcze bardziej intrygująca, jeśli nie zostanie tu powiedziane, czym są powidoki i jak się przygoda promieni zakończyła. Dodam jedynie, że na każdego czytelnika tej książki czeka interesująca i zabawna historia.

Tinie Oziewicz udało się stworzyć ciekawą opowieść, która dowodzi, że pisarka jest pomysłowa, potrafi wykreować świat, o którym wielu się nawet nie śniło. Pojawia się tu zatem przemyślana struktura społeczeństwa promieni, trochę podobnego do ludzkiego, jednak, jak łatwo to stwierdzić, innego, bo wymaga tego specyfika promiennego „organizmu”. Jeśli jednak przyjrzycie się obrazowi Strzemińskiego, z pewnością stwierdzicie, iż autorka stanęła przed niezwykle trudnym zadaniem, gdyż trzeba było nie lada wysiłku, by wykreować taki świat i takie postaci, które mogą pojawić się w głowie oglądającego „Powidok słońca” i do tego wszystko musiało być zrozumiałe i interesujące dla młodego, bo przynajmniej sześcioletniego, czytelnika. Co więcej, dzięki temu tekstowi przekonacie się, w jak różny sposób każdy z nas może odbierać ten sam obraz. Myślę też, że praca Strzemińskiego jest tego typu dziełem, które doskonale przydaje się w edukacji plastycznej dzieci, gdyż działa stymulująco na ich fantazję.

Dopełnieniem tekstu staje się praca Oli Cieślak, która pozwoliła ponieść się swojej wyobraźni, co zaowocowało niekonwencjonalnymi i zabawnymi ilustracjami. Istota promiennego świata została tu oddana w sposób najtrafniejszy z możliwych. Dzięki temu możemy czytać książeczkę, posiadającą w sobie tak wiele ważnych, intrygujących i mądrych elementów.

„Powidoki” są bardzo wartościową książką, stającą się zachętą do zabawy z różnymi dziedzinami sztuki, zabawy przede wszystkim wzbogacającej młodych ludzi. Pokażmy swoim dzieciom, że dzieła malarzy nie muszą być interesujące tylko dla dorosłych koneserów sztuki, że mogą stać się inspiracją do własnych poszukiwań, do samodzielnego tworzenia czasem nawet absurdalnych historii. Zimny, Zgięty i Dżo niech staną się ich przewodnikami po świecie malarstwa i literatury.

Tina Oziewicz, Powidoki, Dwie Siostry, Warszawa 2010. Ilustracje: Ola Cieślak. Seria: Mały Koneser. ISBN: 978-83-608-5017. 60 stron.

Dziennikarka, promotorka literatury, specjalistka ds. promocji i informacji. Absolwentka filologii polskiej o specjalizacji edukacja medialna. Pracuje z młodzieżą, pisze i realizuje projekty dofinansowane z MKiDN (Idziemy po kulturę, Book Morning Library) oraz wiele innych, tworzonych na potrzeby instytucji kultury.

Napisz komentarz