Niewidzialna Emmie

Tam, gdzie kończy się samotność, zaczyna się piękny świat – Recenzja

Dzieci potrzebują dziś książek, w których w subtelny i wywołujący jak najsilniejsze emocje sposób, porusza się problematykę związaną ze sprawami najważniejszymi. Miłość i przyjaźń to wartości, których każdy z nas pożąda, najmłodsi czytelnicy zaś powinni uczyć się nieustannie jak ważnymi one są wartościami i jak puste jest życie, kiedy ich brakuje. Przekonał się o tym i tytułowy bohater opowieści dla dzieci, poruszającej także i dorosłych – „Samotnego Jędrusia” Wojciecha Widłaka (Czerwony Konik, 2011).

Wojciech Widłak znany jest nam już przede wszystkim jako autor „Pana Kuleczki”. Pisarz tym razem stworzył postać Samotnego Jędrusia, który zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo puste jest życie, kiedy człowiek jest samotny. Bohater oczywiście na początku nie wie czego mu tak naprawdę brakuje, musi przebyć długą drogę, by móc przekonać się, co jest przyczyną odczuwanej tak głęboko pustki. Wskakuje do kałuży, gdzie poznaje rybkę, rozmawia z drzewem i potyka się o kamień, podąża za piórkiem porzuconym przez ptaka. Każda z napotkanych postaci pochłonięta własnymi sprawami, nie wie jednak, czego potrzeba Samotnemu Jędrusiowi. Czy celem podróży stanie się spotkanie z Samotną Joasią, która przestanie być samotna, podobnie zresztą jak Jędruś? Dlaczego poznanie Osoby tak bardzo odmieniło świat Jędrusia? Odpowiedzi na te pytania zdają się być proste. Wielu z mniejszych i większych czytelników wie, w jaki sposób obecność drugiego człowieka i to takiego, którego można nazwać przyjacielem albo swoją miłością, zmienia życie i jak wiele barw zyskuje wówczas najbliższe otoczenie.

„Samotny Jędruś” w swej krótkiej historii przekazuje prawdy najważniejsze dla ludzkiego życia, wywołuje silne emocje, co jest możliwe także dzięki właściwemu Wojciechowi Widłakowi sposobowi pisania. Pełno tu humoru, choć opowieść jest jak najbardziej poważna, ale nie brak tu także miejsc poruszających do łez. Jest to zatem tekst, który przede wszystkim powinien być odczytywany głośno, jest w nim tyle emocji, że dzieci żywo reagować będą na każdą zmianę nastroju bohatera, na każdą jego porażkę i każdy sukces. Nawet przez chwilę mały słuchacz czy czytelnik nie będzie nudzić się podczas obcowania z tą opowieścią. Kiedy czytałam mojej trzyletniej córeczce fragment: „- Mam tego dość! – zawołał, choć sam nie wiedział dobrze do kogo. – Dlaczego to przytrafia się właśnie mnie? Nie dość, że nie mogę znaleźć tego, czego mi brakuje, to wciąż nie wiem, co to jest! W dodatku się ubłociłem, podrapałem i zmęczyłem! Wszystko przez to piórko! Nigdzie dalej nie idę, niech się dzieje, co chce!”, powiedziała: „Czemu on jest taki smutny? Ta bajka jest bardzo straszna, czytaj dalej!”.

Jestem wielbicielką ilustracji wykonywanych przez Joannę Rusinek, która zawsze w doskonały sposób oddaje w obrazkach to, co jest najważniejsze w tekście. Tak też jest i w przypadku tej książki, w której ilustratorka wkomponowała fragmenty zdjęć Warszawy w, nadające książce właściwego tylko dla niej charakteru, kredowe obrazki. Wszystko to sprawia, że opowiadana historia staje się niemal metaforycznym przesłaniem, odczytywanym inaczej przez dzieci i dorosłych. Samotny Jędruś jest tu przedstawiony jako ktoś, nie wiadomo kto, kredowy chłopczyk z klapą od studzienki zamiast głowy. Może nim być każdy z nas, mały i duży poszukiwacz bratniej duszy, przyjaźni albo miłości, Osoby która chwytając za rękę, chwyta także za serce i zmienia cały świat.

„Samotny Jędruś” Wojciecha Widłaka jest książką, która choć przeznaczona jest dla małego odbiorcy, śmiało stanąć może w jednym szeregu z innymi opowieściami, w których przekazuje się najważniejsze prawdy o życiu. Samotny Jędruś to po prostu Samotny Ktoś, każdy z nas, poszukiwacz miłości i przyjaźni. Po przeczytaniu tego tekstu nikt nie będzie mieć wątpliwości, iż jest on przeznaczony nie tylko dla małego odbiorcy.

Podobne wpisy

Dodaj Komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

© Copyrights 2014 - Czytam To | wszelkie prawa zastrzeżone.